Prowadzenie firmy to nie tylko sprzedaż, produkty i klienci.
To setki drobnych decyzji, reakcji i potwierdzeń, które każdego dnia zabierają uwagę właściciela.
I często nawet nie chodzi o ilość pracy – tylko o to, że wszystko „przechodzi przez Ciebie”.
Z tym właśnie mierzyła się właścicielka Centrum Organizacji Szkoleń Doroty Jakubczak.
Zespół był świetny, zgrany, zaangażowany – a mimo to niemal każda sprawa wracała na jej biurko.
Co było problemem?
- Brak przypisanych odpowiedzialności (takich naprawdę – nie tylko „na papierze”)
- Decyzje podejmowane na bieżąco, bez jasnych ram
- Poczucie: „Jeśli ja tego nie dopilnuję, to nie wiem, czy będzie zrobione dobrze”
Efekt?
Właścicielka była w trybie ciągłej obecności: czuwania, odpowiadania, pilnowania.
Zamiast zajmować się rozwojem firmy – była „operatorem procesów”.
Co zrobiłyśmy?
Naszym celem było jedno: odzyskać przestrzeń decyzyjną i mentalną dla właścicielki.
Zrobiłyśmy to krok po kroku:
Zidentyfikowałyśmy miejsca przeciążenia – czyli zadania, które „nie powinny” już do niej wracać
Jasno przypisałyśmy odpowiedzialności i poziomy decyzyjności
Zbudowałyśmy system, w którym rola właścicielki była strategiczna, nie operacyjna
Efekty?
- Właścicielka przestała być „dyżurnym kontrolerem wszystkiego”
- Zespół przejął odpowiedzialność – bo wiedział, co do niego należy i jak wygląda „dobra robota”
- Firma działała płynnie, a właścicielka mogła w końcu… myśleć o przyszłości, a nie tylko gasić pożary
Jak powiedziała na koniec współpracy:
„Dzięki tym zmianom osiągnęliśmy spokój umysłu – nie musimy już martwić się, czy wszystko zostało zrobione zgodnie z oczekiwaniami.”
Wnioski?
Twoja firma potrzebuje Ciebie – ale nie wszędzie.
Strategiczne zarządzanie zaczyna się tam, gdzie możesz odpuścić operacyjne czuwanie, bo wiesz, że system działa.
Masz wrażenie, że zespół jest, ale wszystko i tak „przechodzi przez Ciebie”?
Pomogę Ci poukładać strukturę odpowiedzialności tak, żebyś mogła wrócić do swojej roli – liderki i stratega.

