Czasem budzisz się już zmęczona.
Jeszcze nie zaczęłaś dnia, a głowa już pełna: coś do ogarnięcia, coś do poprawki, coś do dopytania, coś do zapłacenia. Wszystko na Twojej głowie – a doba wciąż ma tylko 24 godziny.
Wiesz, że nie jesteś leniwa. Przeciwnie – ogarniasz mnóstwo rzeczy.
Ale mimo to… masz poczucie, że ciągle jesteś w niedoczasie.
Że nawet kiedy siadasz na kanapie, nie potrafisz „zresetować”.
Dlaczego tak jest?
Bo nosisz w głowie dziesiątki otwartych pętli – czyli spraw, które się zaczęły, ale nie skończyły.
A każda z nich zjada kawałek Twojej uwagi, energii i spokoju.
Otwarte pętle – niewidzialni złodzieje spokoju
Wyobraź sobie, że każda niedokończona sprawa – nawet ta najmniejsza – to jak otwarta zakładka w Twojej głowie.
Nie zawsze ją widzisz, ale ona tam jest. Działa w tle. I zabiera Twoją energię.
Nieodpisany mail
Pomysł na ebooka, który „czeka na wenę”
Niezałatwiona sprawa w urzędzie
Wysłana oferta, ale bez follow-upu
Obietnica, że komuś coś podeślesz… kiedyś
To wszystko to tzw. zadania-duchy – rzeczy, które:
- są zaczęte, ale nie skończone,
- obiecane, ale nie zapisane,
- planowane, ale nie zaplanowane.
Twój mózg traktuje je jak aktywne procesy. Musi je gdzieś przechowywać, śledzić, pilnować. A im więcej tych pętli – tym trudniej się skupić, odpocząć, działać z lekkością.
Dlaczego czujesz się „w pracy”, nawet na kanapie?
Znasz to uczucie, kiedy próbujesz się zrelaksować – ale myśli nie odpuszczają?
Niby nic nie robisz, ale czujesz napięcie. Coś nie daje Ci spokoju. Coś „wisi”.
To właśnie efekt otwartych pętli. Twój mózg nie umie ich puścić, dopóki nie dostaną wyraźnego sygnału: „zrobione” albo „odpuszczone”. Więc kręci je w tle. Bez końca.
To trochę jak komputer z milionem zakładek otwartych w przeglądarce. Każda z nich zżera RAM. Może nie jesteś na niej aktywna – ale system ją przetwarza. Aż w końcu wszystko działa wolniej. Ty też.
Dlatego czujesz się:
- zmęczona, choć „nic konkretnego” nie zrobiłaś
- rozdrażniona bez powodu
- jakbyś non stop była „na służbie” – nawet w niedzielę, nawet w wannie
To nie jest kwestia Twojej słabości. To sygnał przeciążonego systemu.
Jak zrobić pierwszy krok do spokoju?
Nie musisz od razu ogarniać wszystkiego. Nie chodzi o to, by z dnia na dzień stać się „zorganizowaną perfekcyjnie”.
Chodzi o pierwszy krok. I ten krok zrobisz teraz.
Weź kartkę. Lub notatnik. Albo plik w telefonie.
I zrób listę rzeczy, które… krążą Ci po głowie, ale nie mają jeszcze swojego miejsca.
To mogą być sprawy:
- zaczęte, ale nie skończone
- obiecane, ale nie zapisane
- planowane, ale nie zaplanowane
- które przypominają się o 2 w nocy
Nie musisz ich dziś załatwiać.Nie musisz ich kończyć, analizować ani poprawiać.
Wystarczy, że je ZAPISZESZ.
Wyrzucisz z głowy – i dasz im formę.
Bonus: podziel listę na 3 kategorie:
- Do domknięcia w 10 minut
- Wymagają decyzji
- Do anulowania (tak, możesz je puścić!)
Nie jesteś sama. I nie musisz robić tego w pojedynkę
To nieprawda, że „inni jakoś ogarniają”. Nie widzisz tego, co dzieje się za kulisami.
A tam? Często ten sam bałagan. To samo przytłoczenie. Ta sama lista zadań-duchów.
Dobra wiadomość? Można to uporządkować – mądrze, bez spiny, bez nadmiaru aplikacji i planów idealnych tylko na papierze.
Właśnie temu służy moje bezpłatne wyzwanie „W końcu ogarniam”. To 5 dni, podczas których:
- odzyskasz przestrzeń w głowie
- nauczysz się mówić sobie „STOP”
- ruszysz z miejsca – bez poczucia winy i bez spinki
To nie kolejna lista zadań.
To mikro-kroki, które przynoszą realną ulgę.
Dla przedsiębiorczych kobiet (i nie tylko), które chcą działać z głową – i z sercem.
Masz prawo do spokoju
Nie musisz dźwigać wszystkiego naraz.Nie musisz mieć idealnego systemu, kolorowych tabel i planu na pięć lat.
Wystarczy, że zaczniesz od jednego małego kroku.A potem drugiego. I trzeciego.
Ale nie sama.
Jeśli czujesz, że czas coś zmienić – zacznij od wyzwania „W końcu ogarniam”.
To 5 dni wsparcia, prostych zadań i realnej ulgi.
Zasługujesz na to, by działać z lekkością. I z głową. Zrób miejsce na spokój 💛
