Wystąpiłam na GIRLBOSSKIE SUMMIT, wydarzeniu towarzyszącym konferencji „Jestem Interaktywna: AI i automatyzacje w biznesie online”. Mój temat brzmiał: nie masz problemu z planowaniem, masz problem z nadmiarem. Jak ogarnąć biznes bez dłuższej doby i bez presji perfekcji.
Zaczęłam od zdania, które słyszę od właścicielek mikrofirm najczęściej: gdybym była bardziej konsekwentna, wszystko by działało. To nieprawda. Nawet najbardziej zmotywowana osoba nie wygra z systemem, który codziennie ją przeciąża. Problemem nie jesteś Ty. Problemem jest sposób działania, który nie daje oparcia.
Powiedziałam też, dlaczego klasyczne metody planowania zawodzą w mikrofirmie. Powstały dla zespołów, w których zadania są podzielone, decyzje rozproszone, a odpowiedzialność wspólna. W jednoosobowej firmie wszystko spada na jedną głowę i ten model po prostu nie wytrzymuje obciążenia.
Do tego dochodzi coś, o czym mówi się za rzadko. Każdy dzień to dziesiątki mikrodecyzji: co zrobić najpierw, komu odpisać, co przełożyć, co jest naprawdę pilne. Każda z nich kosztuje energię. Wieczorem nie jesteś leniwa ani słaba w konsekwencji. Jesteś poznawczo zmęczona i to zupełnie normalna reakcja na nadmiar decyzji.
Dlatego nie da się uporządkować nadmiaru kolejną listą zadań. To jak sprzątanie pokoju, do którego przez cały czas dokładasz nowe rzeczy. Najpierw trzeba przestać dokładać, dopiero potem można zacząć odejmować.
Na tym opiera się metoda S.I.M.P.L.E., którą pokazałam podczas prelekcji. Najpierw identyfikacja, czyli zobaczenie bez oceniania, co się naprawdę dzieje w firmie. Potem minimalizacja, czyli usunięcie wszystkiego, co nie przynosi wartości, a zabiera energię. Dopiero na końcu system, budowany na czystych fundamentach, a nie na chaosie. To nie jest metoda na ogarnięcie jednego tygodnia. To sposób myślenia, który porządkuje przyczyny, a nie skutki.
Zostawiłam też uczestniczkom prosty test. Jeśli Twój sposób pracy działa tylko wtedy, gdy masz idealną energię, to nie jest system. Dobry system wspiera Cię również w zwykły, zmęczony wtorek. Nie potrzebujesz motywacji na każdy dzień. Potrzebujesz struktury, która działa nawet bez niej.
I jeszcze jedna rzecz, o którą prosiłam na koniec. Zmień pytanie. Zamiast „jak się bardziej zmotywować” i „co jest ze mną nie tak”, zapytaj: co mogę zdjąć z siebie, żeby było lżej. Które zadania w ogóle nie muszą być robione. Bo w mikrofirmie nie wygrywa ta, która robi najwięcej. Wygrywa ta, która ma najmniej chaosu w głowie.
