W konkursie Kursory Roku 2025 zasiadam w jury w kategorii Debiut Roku. To dla mnie szczególna kategoria, bo w edycji 2024 sama zdobyłam w niej Kursor.
Jury pracuje w składzie: dr Mateusz Karatysz z Collegium da Vinci, Ola Gościniak, Ewelina Salwuk-Marko, Katarzyna Masztaller i ja.
Ocenianie cudzych debiutów po własnym debiucie daje ciekawą perspektywę. Wiem, jak wygląda ten moment od środka. To zwykle nie jest wielka premiera z budżetem i zespołem, tylko produkt zrobiony obok reszty obowiązków, często wieczorami, z mieszanką ekscytacji i przekonania, że to jeszcze za wcześnie.
Dlatego, przeglądając zgłoszenia, patrzę na kilka rzeczy, które warto znać, jeśli sama planujesz swój pierwszy produkt.
Po pierwsze, czy widać konkretną osobę i konkretny problem. Debiuty, które robią wrażenie, rzadko próbują pomóc wszystkim. Zwykle bardzo precyzyjnie wiedzą, kogo mają odciążyć.
Po drugie, czy produkt jest domknięty. Nie chodzi o objętość ani liczbę modułów, tylko o to, czy odbiorca przechodzi drogę od punktu A do punktu B i wychodzi z czymś gotowym.
Po trzecie, czy stoi za tym prawdziwe doświadczenie autorki. W debiucie widać różnicę między wiedzą przerobioną i wdrożoną a wiedzą tylko zebraną z innych źródeł.
I po czwarte, coś bardzo bliskiego mojej codziennej pracy: czy da się to powtórzyć. Debiut, który powstał na jednorazowym zrywie, będzie trudny do utrzymania. Ten, za którym stoi jakikolwiek proces, ma szansę stać się realnym biznesem.
Gratuluję wszystkim finalistkom i finalistom. Wejście do pierwszej dziesiątki w kategorii Debiut Roku to już bardzo dużo, niezależnie od tego, co pokaże ostateczny werdykt.


