Po „Nowoczesnym inżynierze” przyszedł czas na drugą książkę. Ukazała się w 2022 roku, nosi tytuł „Metody rozwiązywania problemów biznesowych z przykładami” i wydało ją wydawnictwo KaBe Krosno.
Skąd taki temat? Z bardzo prostej obserwacji, którą robiłam przez lata pracy w przemyśle. Firmy rzadko nie wiedzą, że mają problem. Znacznie częściej nie wiedzą, jak go rozłożyć na części. Więc łatają objaw, wracają do pracy, a po miesiącu ten sam problem wraca w nieco innym przebraniu.
Metody, które to porządkują, istnieją od dawna i są sprawdzone: PDCA, DMAIC, raport A3, 8D, diagram Ishikawy, Pareto, FMEA, pięć razy dlaczego, matryce decyzyjne. Problem polega na tym, że w większości opracowań są opisane tak, że po lekturze nadal nie wiesz, co konkretnie masz zrobić w poniedziałek rano.
Dlatego zbudowałam tę książkę według jednej zasady. Każdy rozdział ma część teoretyczną i przykłady. Krok po kroku, z pokazaniem, jak dana metoda wygląda w rzeczywistej sytuacji, a nie tylko na schemacie.
Książka ma 310 stron i szesnaście rozdziałów plus załączniki. Pisałam ją z myślą o studentach i o osobach pracujących na każdym szczeblu, od specjalisty po kadrę zarządzającą, bo rozwiązywanie problemów jest codziennością w każdej organizacji, niezależnie od stanowiska.
I chociaż powstała z myślą o przemyśle, to dziś widzę wyraźnie, że jej sedno przenosi się jeden do jednego na mikrofirmy. Metoda pięciu „dlaczego”, którą opisałam w rozdziale dwunastym, jest dokładnie tym samym narzędziem, którego używam dziś z właścicielkami jednoosobowych działalności, kiedy szukamy przyczyny tego, że klienci ciągle dopytują o to samo.
Bo problem nie zmienia natury, kiedy zmienia się skala firmy. Zmienia się tylko to, kto ma czas go zdiagnozować.



