12 lutego 2026 odbyło się pierwsze Girlbosskie MeetUp w Poznaniu. Jestem liderką tych spotkań, więc byłam po dwóch stronach naraz: zorganizowałam wydarzenie i poprowadziłam prelekcję.
Spotkałyśmy się w Kawiarni Różove. Ola Gościniak, twórczyni marki GIRLBOSSKIE, zarysowała ideę spotkań, a potem oddała głos mnie.
Mówiłam o planowaniu, ale nie tym z kolorowych planerów i list zadań. O planowaniu opartym na strukturze. Kalendarz nie uratuje firmy, jeśli pod spodem nie ma procesów. Motywacja nie zastąpi procedur. A wolność w biznesie zaczyna się od systemu, nie od kolejnego zrywu.
Opowiedziałam też o własnej drodze, od etatu do prowadzenia firmy na pełen etat. Bez lukru, bo ta droga rzadko wygląda tak, jak na slajdach.
Zostawiłam uczestniczki z jednym pytaniem: czy moja firma ma strukturę, czy tylko listę zadań.
Potem przyszła część, dla której w gruncie rzeczy organizuję te spotkania. Każda z uczestniczek mogła opowiedzieć o sobie i o kawałku swojej ścieżki, bez pośpiechu i bez oceniania. Były wśród nas graficzki, prawniczki, fotografki, coachki, specjalistki od marketingu. Kobiety z różnych branż i na różnych etapach, a i tak szybko okazało się, że łączy nas więcej, niż dzieli.
Spotkanie wypadło w Tłusty Czwartek, czyli w dniu, w którym każda kawiarnia w Polsce pracuje na najwyższych obrotach. Obsługa Różove i tak zadbała o nas tak, że nie czułyśmy tego ani przez moment.
Piszę o tym z perspektywy kilku miesięcy, bo to pierwsze spotkanie okazało się początkiem serii, która trwa. I potwierdziło coś, co słyszę potem na każdym kolejnym: kobietom w biznesie rzadko brakuje wiedzy. Brakuje im miejsca, w którym mogą powiedzieć na głos, gdzie utknęły, bez obawy o ocenę.
