Im więcej narzędzi mamy do dyspozycji, tym częściej słyszę od przedsiębiorczyń to samo zdanie: „mam wszystko, a i tak czuję się przytłoczona”. Kalendarz, aplikacja do zadań, trzy komunikatory, kursy, powiadomienia. Technologia miała dawać oddech, a często zabiera go jeszcze więcej.

Właśnie o tym rozmawiałyśmy podczas Konferencji Online Jestem Interaktywna, gdzie byłam panelistką w panelu „Holistyczny e-learning. Balans, zdrowie i wewnętrzny spokój w cyfrowym świecie”.

W rozmowie powiedziałam wprost to, w co wierzę: wewnętrzny spokój w pracy online nie jest kwestią silnej woli ani lepszej aplikacji. Jest kwestią liczby decyzji, które musisz podjąć każdego dnia. Jeśli za każdym razem od nowa zastanawiasz się, gdzie zapisać plik, jak odpowiedzieć klientce, od czego zacząć poniedziałek, to Twoja głowa pracuje na najwyższych obrotach przy sprawach, które w ogóle nie powinny wymagać myślenia.

Mówiłam też o czymś, co dotyczy szczególnie osób pracujących w edukacji online. Praca z ekranem nie ma naturalnych granic. Nie kończy się wyjściem z biura. Dlatego granice trzeba wpisać w sposób pracy, a nie liczyć, że pojawią się same, kiedy „będzie spokojniej”. Spokojniej nie będzie.

I jeszcze jedno, co powtarzam przy każdej okazji: zanim zaczniesz cokolwiek automatyzować i digitalizować, sprawdź, czy to w ogóle jest potrzebne. Automatyzacja bałaganu daje szybszy bałagan, nic więcej. Najpierw upraszczasz, potem porządkujesz, dopiero na końcu włączasz narzędzia.

Cieszę się, że mogłam być częścią tej rozmowy, bo pokazała coś ważnego. Balans nie jest miękkim dodatkiem do biznesu online. To efekt konkretnych, całkiem twardych decyzji o tym, czego nie robisz.